Uwielbiajmy Pana
209. Pory roku
1.
Tańczą w słońcu srebrne gwiazdy,
skrzący puch otulił drzewa,
ja o Tobie myślę Panie,
moje serce w ciszy
śpiewa pieśń dziękczynną,
za pól bezkres, za biel chat,
sen świerków w lesie.
W niebo patrzę mroźny zefir,
ciche echo słów Twych niesie.
Ciche echo słów Twych niesie.
2.
Jabłoń zwiesza w poprzek ścieżki
swe ubrane w róże ramię.
Dłoń wyciągam, kwiaty muskam,
Tyś to piękno stworzył dla mnie.
Twoja ręka na murawie
rozpaliła jaskrów blaski,
Dała oczy mnie biednemu,
bym mógł przeżyć cud Twej łaski.
Bym mógł przeżyć cud Twej łaski.
3.
Mgła spowiła drzew konary,
suchy szelest pod stopami,
martwe liście, chwila smutku,
Lecz Ty Panie będziesz z nami
w słotny ranek łzą zroszony,
o zachodzie dnia radości.
W szary wieczór zapomnienia,
Tyś serc naszych wiecznym gościem.
Tyś serc naszych wiecznym gościem.
4.
Wiatr kołysze żyznym łanem,
kłosy chyli ku mej skroni,
chwytam w ręce ziaren złoto.
Trzos talarów w uszach dzwoni,
ach mieć, zdobyć wtem głos słyszę,
synu czego ci potrzeba?
Usta szepcą skruchy słowa,
Panie daj mi Twego chleba.
Panie daj mi Twego chleba.
Tańczą w słońcu srebrne gwiazdy,
skrzący puch otulił drzewa,
ja o Tobie myślę Panie,
moje serce w ciszy
śpiewa pieśń dziękczynną,
za pól bezkres, za biel chat,
sen świerków w lesie.
W niebo patrzę mroźny zefir,
ciche echo słów Twych niesie.
Ciche echo słów Twych niesie.
2.
Jabłoń zwiesza w poprzek ścieżki
swe ubrane w róże ramię.
Dłoń wyciągam, kwiaty muskam,
Tyś to piękno stworzył dla mnie.
Twoja ręka na murawie
rozpaliła jaskrów blaski,
Dała oczy mnie biednemu,
bym mógł przeżyć cud Twej łaski.
Bym mógł przeżyć cud Twej łaski.
3.
Mgła spowiła drzew konary,
suchy szelest pod stopami,
martwe liście, chwila smutku,
Lecz Ty Panie będziesz z nami
w słotny ranek łzą zroszony,
o zachodzie dnia radości.
W szary wieczór zapomnienia,
Tyś serc naszych wiecznym gościem.
Tyś serc naszych wiecznym gościem.
4.
Wiatr kołysze żyznym łanem,
kłosy chyli ku mej skroni,
chwytam w ręce ziaren złoto.
Trzos talarów w uszach dzwoni,
ach mieć, zdobyć wtem głos słyszę,
synu czego ci potrzeba?
Usta szepcą skruchy słowa,
Panie daj mi Twego chleba.
Panie daj mi Twego chleba.





